Jaszmijesmukwijne

Archiwum dla marzec 2009

Surprise, oh what a surprise.

z jednym komentarzem

Kraków na nowo. Może trzeba było dać temu miastu szansę. Bo zaskakuje. Przede wszystkim tym, że… czuję się tu “u siebie”. Co nie wyklucza innych miejsc, ale po prostu nie jest tu obco, kiedy wsiadam do tramwaju to tak, jakbym wcale stąd nie wyjeżdżała. Choć tak naprawdę niedobrze robi mi się na myśl  o jednej osobie [wiem, nieładnie], i wcale bym nie chciała przebywać na przestrzeni tego miasta wraz. Więc dobrze jest. Tylko dziwnie. A podróż pociągiem też z niespodzianką w postaci towarzysza podróży, planowo miało być samo, z książką, i odliczaniem czasu do przyjazdu. Koniec końców na drugi koniec pojechałam z kimś. Ha.

Deszcz na Brackiej, deszcz na Prądniku, deszcz zapewne wszędzie. A ja – cienkie materiałowe butki. Kiepawo. Załatwiam co się da, czego się nie da… też mam nadzieję załatwić, więc dobrze jest. A wczoraj kilka godzin mocnych z Janką, trzy miejsca, [khekhe] alkoholu, cudnie. I bezsenność. Też nietypowa.

Czas doprowadzić się do stanu używalności. Jakoś to ogarnę. Bo… my delfiny nigdy nie wątpimy, jak to pan Turnau nucił pięknie. Właśnie.

Written by jaszmijesmukwijne

31 marzec 2009 at 7:00 am

Napisane w Kraków