Jaszmijesmukwijne

Archiwum dla czerwiec 2008

Słodko-gorzko

without comments

Ale ze zdecydowaną przewagę słodko. Choćby nie wiem co się działo. Bo warto.

Pełnoprawnie już na kasie stoję. Mówię językami wieloma choć do tego o czym św. Paweł pisał w pewnym słynnym liście, to mi jeszcze dużo brakuje. Ale przecież sam święty stwierdził, że na nic wszystkie języki, jeśli nie będzie miłości. Czym tu się martwić? Póki co dogaduję się z Niemcami, Anglikami, Amerykanią polską tudzież Polonią amerykańską, Japończykami z Kaliforni, ludami Wschodu, Północy typu Szwecja… najgorzej to chyba z Polakami. Zabawny paradoksik. Ot, jeden z powodów żeby spojrzeć na tą pracę z przymrużeniem oka i uśmiechnąć się do kolejnego klienta. Który np. mówi “Ooo dzień dobry pani, pani taka miła… bo ja tu jadłem takie pyszne ciasto, tylko nie wiem, jak ono się nazywa… i chciałbym je kupić” :) Ale że nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia, to trafnie odnajduję hiszpańską kostkę kawową i wszyscy są zadowoleni.

Poza tym – troszkę stresów, że nie znajdę lokum w Krakowie, o ile UJ zechce mnie powitac jako studentkę w październiku, za niecałe dwa tygodnie wyniki matury, potem szaleństwo jeżdżenia, dowożenia, składania, w międzyczasie ciągle praca, oby zachwyty aparatem, FETA, chęć na chwile z bliskimi ludźmi, powtórki do jarmarkowego oprowadzania, i wznoszenie oczu ku górze, żeby znaleźć kwoty potrzebne. Bo pieniądze szczęścia nie dają, ale potrafią czasem je przybliżyć. Albo zorganizować sytuacje sprzyjające. Jak wyjazd upragniony. Kombinacje wariacje.

Ha. A dziś rano znalazłam budzik pod kołdrą. Okrutny taki. Przeraźliwy. Budzik stylizowany starociowo, czyli dryn dryn dryn drrrryyyn budzące umarłego. Musiałam go w akcie zemsty o poranku widać zawinąć w puchatość pościeli. Spryciula.

Czas ogarnąć przestrzeń. Popracować nad prezentem. Prozaicznie – wygumkować notatki podręcznikowe, co by i na zakońćzeniu szkoły coś zarobić. A potem spotkać się z Panem Bogiem. I ludźmi. Taki life:)

Written by jaszmijesmukwijne

27 czerwiec 2008 at 11:22 am

Napisane w najcodzienność